Nie musisz wiedzieć co dalej, żeby być w procesie zmiany.
Jest taki moment, w którym najbardziej męczy nie to, że coś jest trudne –
ale to, że już powinnam wiedzieć, co dalej, jaki plan, jaka decyzja, jaki kierunek…
A przecież bardzo często prawda jest taka, że…nie wiemy.
I to nie jest błąd. To nie jest słabość. To nie jest brak rozwoju.
To jest moment pomiędzy.
Pomiędzy tym, co było, a tym, co dopiero się kształtuje.
Żyjemy w świecie, który szybko domaga się odpowiedzi – szybkich decyzji i gotowych wniosków.
A tymczasem wiele ważnych rzeczy potrzebuje czasu.
Potrzebuje zatrzymania.
Potrzebuje bycia jeszcze chwilę „w niewiedzy”.
Nie muszę dziś wiedzieć, co będzie za pół roku, jaka jest najlepsza droga ani czy to już „ten moment”.
Czasem wystarczy wiedzieć jedno: że to, co czuję teraz, jest prawdziwe.
W pracy z ludźmi bardzo często widzę, jak dużą ulgą bywa zgoda na to,
że nie trzeba mieć jeszcze odpowiedzi.
Że można być w procesie.
Że można się przyglądać, zamiast natychmiast działać.
Zmiana rzadko zaczyna się od jasnego planu.
Częściej zaczyna się od zauważenia:
- że coś już nie działa,
- że coś się domyka,
- że coś nowego próbuje się pojawić.
I to „coś” potrzebuje przestrzeni, a nie presji.
Jeśli dziś jesteś w miejscu, w którym nie wiesz, co dalej –
to nie znaczy, że stoisz w miejscu.
„Między bodźcem a reakcją istnieje przestrzeń. W tej przestrzeni leży nasza moc wyboru.” – Viktor Frankl
Możliwe, że właśnie jesteś dokładnie tam, gdzie trzeba.
Nie musisz się spieszyć.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego.
Nie musisz jeszcze niczego rozstrzygać.
Czasem najważniejszym krokiem jest pozwolić sobie być tu, gdzie jesteś.
Positively For You
Przestrzeń, w której możesz być sobą.
A space where you can simply be.

